Mama nie aaa

Krążą legendy o dzieciach, które przesypiają od małego całe noce. Dla mnie to jak opowieści o Yeti☺Osobiście nie znam takich dzieci i moje z pewnością też do takich nie należą. Wstawanie po kilka razy w nocy to moja rzeczywistość. A w okresie karmienia piersią nawet co godzinę. Moja najmłodsza córcia, mimo, że ma już prawie 3 lata, dalej nie przesypia spokojnie żadnej nocy. Zwykle chodzę do niej dwa razy i jeszcze w miarę szybko ululam, zwinięta w poprzek jej łóżeczka muszę czekać aż zaśnie☺ ale za trzecim razem już jest tak rozbudzona, że ląduje u mnie w łóżku i tu już o spaniu nie ma mowy, bo wierceniu się nie ma końca☺ „mama siusiu” to zaraz „mam łłłłłł” tu Nelcia śmiesznie wciąga powietrze na znak, że chce jej się pić, bo jeszcze niewiele mówi. Szukanie „cycy” to też standard, mimo, że nie karmię piersią od ponad roku, lubi sobie potrzymać☺ ja się denerwuję i zabieram, wtedy ona krzyczy „moje cycy!” odpowiadam, że nie, że moje i że nie daje mi to spać, ale moje argumenty do niej nie trafiają☺ więc toczy się walka o cycy a ona szybko nie ustępuje, prędzej ja zmęczona daję za wygraną. Nie raz też dostanę z bani, bo się rzuca, kopie, wędruje po całym łóżku, wulkan energii i w dzień i w nocy☺ zastanawiam się skąd tyle energii w tym małym ciałku, kiedy wychodząc z sypialni po kolejną wodę, bo znowu „mama łłłłł” wracam  i widzę, jak skacze po łóżku, chyba z zadowolenia, że znowu stanęło na jej☺czasem tak się wierci do 5,6 rano i zasypia, ja też próbuję☺. Kiedy się budzi jest hasło „mama nie aaa” czyli, że mama nie może już spać, jakby się wielce naspała ha ha, a za chwilę „ja łała” co oznacza, że chce mleko z płatkami, i tu też jest bardzo nieustępliwa☺. Kiedy idzie do przedszkola to jeszcze pół biedy, bo pomogę mężowi wyszykować dzieci, na szczęście On je odwozi, i mogę jeszcze się zdrzemnąć, bo inaczej nie mam siły, serio☺ Zawsze lubiłam sobie pospać i potrzebuję więcej snu niż inni, żeby normalnie funkcjonować☺, a dzieci mi to skutecznie uniemożliwiają, więc kiedy tylko mogę to odsypiam. Zwalam też to trochę na karby Hashimoto, ale prawda jest taka, że zawsze lubiłam spać do 10.00☺ Nie myślę wtedy ile rzeczy jest do zrobienia, wiem, że jak się nie wyśpię, to i tak będę mało efektywna, więc wolę się zdrzemnąć, a potem na podwójnych obrotach zasuwam, żeby się ze wszystkim wyrobić, no i zazwyczaj na sprzątanie czasu już nie starcza☺

A jak Wasze dzieci nie śpią☺? Tylko nie mówcie, że śpią☺

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close