Matka XXI wieku

Przy okazji Świąt zaczęłam się zastanawiać nad tą naszą polską tradycją gotowania kilka dni przed a potem siedzenia przy stole i zjadania tego wszystkiego przez kolejny tydzień:) Normalnie bezsens ha ha, ale dla pokolenia moich rodziców to jest właśnie świąteczna tradycja, która zakładam, że się skończy razem z nimi. Matki, kobiety w moim wieku i młodsze już nie lepią pierogów i nie wypiekają ciast☺ oczywiście nie wszystkie, ale generalnie wśród moich znajomych obserwuję brak takich zainteresowań☺Nie mniej zdarzają się też kobiety, żony, matki z drugiego bieguna, dla których wręcz pieczenie ciast jest wyznacznikiem bycia dobrą żoną i matką a takie „wyzwolone” kobiety jak ja traktują z nieukrywaną pogardą. Kiedyś jedna taka nazwijmy ją „idealna” żona powiedziała do mnie z ironią w głosie „Ty to pewnie nie pieczesz ciast? (jak bym to miała na czole wypisane) – Nie , nie piekę, robię inne ciekawe rzeczy” odpowiedziałam☺ Nie mniej uważam, że jest ich coraz mniej i że polska tradycja biesiadowania przy stole wyginie, jeśli jeszcze nie za czasów mojego pokolenia, to za pokolenia naszych dzieci z pewnością.

Czy będzie czego żałować? Dla mnie osobiście takie siedzenie przy stole jest męczące, wolałabym wyjechać gdzieś i wypocząć. Człowiek się przejada, potem jeszcze dojada przez kilka dni sałatki śledziowe i jarzynowe, no bo przecież takie smaczne i szkoda wyrzucić, a wieczorem znowu ledwo zipie ha ha. Dopóki jednak dzieci są małe największą atrakcją dla nich są prezenty pod choinką, a odwiedzając dziadków mają ich jeszcze więcej:). Z kolei dla dziadków największa radość to spotkanie się z wnukami i dziećmi, choć paradoksalnie to za dużo się nimi nie nacieszą, bo przecież ciągle trzeba coś podgrzewać i na stół podawać, taka już mentalność☺Więc babcie urobione po pachy, ale szczęśliwe, że dzieci przyjechały. Moje dzieci to nawet nie jedzą tych świątecznych potraw, poza ciastami (które w dzisiejszych czasach można kupić i nie są wcale gorsze od domowych wypieków), więc tym bardziej nie widzę sensu spędzania wielu godzin na ich przygotowywaniu, poza pierniczkami, które stanowią jeszcze dla moich dzieci frajdę i dlatego je robimy. Jednak im są starsze tym mniej chętnie je dekorują, więc za parę lat pewnie wypiekanie pierników też odejdzie do lamusa☺ I wtedy najlepiej by było wyskoczyć gdzieś na narty albo jak dla mnie jeszcze lepiej w jakieś ciepłe miejsce, bo zimę to ja lubiłam tylko jako dziecko ha ha. Tylko, że znowu dziadków szkoda, sami będą siedzieć przy stole?No nie mogłabym im tego zrobić, więc póki co musi zostać tak jak jest, a z czasem jak już nasze mamy z sił opadną będziemy zamawiać catering z pierogami, uszkami, kapustą wigilijną etc., żeby tradycji stało się zadość☺ Moje dzieci będą już z tego zwolnione:)

Ale nie myślcie sobie, że ja w Święta nic nie robię poza jedzeniem:) Na Wigilię robię zwykle sałatki( śledziowa to moja specjalność), które zawozimy do jednych i drugich rodziców, taka kolejna tradycja ha ha, że trzeba obskoczyć dwie Wigilie☺A w pierwszy dzień Świąt zapraszamy rodzinę do nas. Nie ma jednak stołu uginającego się od przystawek:) Po prostu obiad a na deser ciasto z cukierni:) Można?Można☺

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close