Mimi mniam mniam

Moja niespełna 3 letnia córcia powtarza to jak mantrę:) „mimi mniam mniam”. Osoby spoza najbliższej rodziny myślą, że sygnalizuje tym, że jest głodna. Nieraz ktoś mówi -O chyba jest głodna. Nic bardziej mylnego, bo tu bynajmniej nie chodzi o jedzenie tylko o mój telefon ha ha. Wszystko zaczęło się od piosenki „misiu mniam mniam” która zaczyna się słowami „mały miś jest głodny i ma pusty brzuszek” więc teoretycznie powiązanie głodnego misia z głodną Nelą wydaje się racjonalne:) Jakiś czas temu moja starsza córka pokazała Neli tą piosenkę na telefonie, żeby ją rozbawić a potem wykorzystywaliśmy ten patent jak Nela nie chciała jeść. Głodny misio wcinający obiadek na ekranie wpływał pozytywnie na zjadany przez Nelę posiłek:) Sama sobie strzeliłam w kolano, bo Nela szybko odkryła, że dotykając obrazków może sama zmieniać piosenki, bajeczki, filmiki pokazujące bobasy itd. i to w różnych językach:) no przecież fascynująca zabawka ha ha. Tak się wyspecjalizowała, że jak tylko znajdzie mój telefon sama umie sobie go włączyć, wejść na yt i znaleźć to czego szuka! Szok jak te małe dzieci teraz szybko rozkminiają technologię. Najstarszy syn to już ma większą wiedzę ode mnie na temat różnych aplikacji, czuję się czasem jak upośledzona ha ha. Ostatnio moja starsza córka powiedziała „mamo pokażę Ci jeszcze raz, bo widzę, że nie zakumałaś” ! No nie kumam czasem faktycznie:) a oni to kumają wszystko aż za dobrze! Strach pomyśleć co to będzie za kilka lat, w ogóle nie będę miała pojęcia o czym rozmawiają i co robią na tych swoich smartfonach albo już pewnie innych gadżetach, z drugiej strony to chyba normalne, różnica pokoleniowa dotyka w końcu wszystkich:)

W każdym bądź razie teraz muszę ukrywać przez smarkatą telefon i odpierać ataki histerii, że nie daję mimi mniam mniam. Przyznaję, że czasem już dla świętego spokoju daję, żeby coś w tym czasie zrobić, chociaż wiem, że to nie jest dobre. Z drugiej strony i tak jej nie uchronię przed tym światem, bo starsze rodzeństwo wszystko pokaże i podzieli się wiedzą:) w końcu wszystko zaczęło się od Marti, dobrej starszej siostry, która chciała zabawić siostrzyczkę☺

Marzę czasem o pozbyciu się z domu wszelkich telefonów, playstation, tv i wrócić do czasów z mojego dzieciństwa. To były piękne czasy, zawsze było co robić, dzieci się nie nudziły, bo miały wyobraźnię, czytały książki, bynajmniej u mnie w domu się czytało. Dobranocka była tylko jedna na dobranoc, dzieci nie miały telefonów i żyły:) Teraz jest taka presja wśród rówieśników posiadania telefonów i to nie byle jakich, tabletów itp., że mimo, że się rodzic opiera, wcześniej czy później zgodzi się przynajmniej na ten telefon, tyle tylko, że dzieciom on teraz nie służy do komunikacji, tylko do gier i oglądania youtuberów. Także misiu mniam mniam przy tym to mały miki:)

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close